czwartek, 10 kwietnia 2014

DARIUSZ KOCIŃSKI // KONCERT





15.04.2014 (wtorek) /  GODZ. 19:00 

SALA CZARNA / CENTRUM KULTURY W LUBLINIE


Kolejna muzyczna odsłona programu ende neu jest poświęcona Dariuszowi Kocińskiemu - artyście, który od początku swojej działalności artystycznej za podstawowy środek wyrazu obrał dźwięk. Towarzyszył on jego dotychczasowym działaniom sytuującym się w obszarze performance, wideo jak i instalacjom stricte dźwiękowym. Kociński jest również animatorem eksperymentalnej sceny muzycznej Lublina, gdzie mieszka i pracuje. W prowadzonym tutaj przez siebie muzycznym klubie Centrala organizował koncerty muzyki eksperymentalnej oraz wydarzenia i nagrania w ramach kolektywu I Hate Mondays (IHM).

Najnowszym dziełem, które dobrze, jak sądzę, oddaje charakter twórczości Kocińskiego, jest film wideo, zatytułowany Chaositones (2013), gdzie autor rozbiera na części audiowizualne medium i na nowo definiuje specyfikę tych dwóch komponentów. Wywiązuje się dialog pomiędzy głosem narratora a czarnym tłem ekranu odpowiadającym niewidocznemu mężczyźnie pojawiającymi się zdaniami napisanymi białą, komputerową czcionką. Sytuacja zaaranżowana jest w ten sposób, że tekst stanowi instrukcję dla widza, który automatycznie zajmuje to przygotowane dla niego miejsce. Następnie zaczynamy sobie „wyobrażać”, czyli oglądać oczami wyobraźni to, o czym opowiada mu narrator. Sugestywny głos aktora, jego barwa, charakter i dykcja „otwiera” nasze wewnętrzne spojrzenie na prozaiczną opowieść - wyobraźnia buduje wizualny ekwiwalent opowieści, która tym samym zastępuje czarne tło. 

Partytura

Tak zaaranżowany plan możemy czytać jako pewnego rodzaju manifest Kocińskiego, który tym zabiegiem chce uwznioślić prymat dźwięku nad jego wizualnym odpowiednikiem. Realistyczny obraz, który pojawia się w dalszej części filmu, załamuje się według czytanych przez narratora wytycznych. Artysta głosem narratora komunikuje jak to jest zrobione:

Użyte w niej [kompozycji] środki ekspresji wykraczają poza możliwości odbiorcze zmysłów człowieka i wymagają procesu przygotowania stanów percepcyjnych do twórczych prac nad partyturą.

Taka dekonstrukcja obrazu przeprowadzona według dźwiękowych wytycznych prowadzi nasz wzrok głębiej. Nasze spojrzenie sięga tam, gdzie dotychczas nie miało możliwości sięgnąć. Kociński odkrywa przed nami wielowarstwową strukturę otaczającego nas świata. Do recepcji nadrzeczywistości w tak określonej budowie ontologicznej, zdaniem artysty świetnie, nadaje się aparat słuchowy połączony z siecią mózgową. Konieczne są, co prawda, pewne „modyfikacje chirurgiczne i neurologiczne”

We wtorkowy wieczór artysta zaprezentuje specjalnie przygotowany projekt audiowizualny. Miejmy nadzieję, że chirurgiczny charakter muzyki Kocińskiego bezinwazyjnie „otworzy” nas na kontemplację pozawerbalnych stanów emocjonalnych, natomiast spektrum niesłyszalnych na co dzień dźwięków nie spowoduje trwałych zmian naszych neurologicznych układów. 

Serdecznie zapraszamy i ostrzegamy: może być głośno!


Piotr Pękala 

***












poniedziałek, 17 marca 2014

PIOTR KUREK / KONCERT




22.03.2014 (sobota) /  GODZ. 20:00 

SALA CZARNA / CENTRUM KULTURY W LUBLINIE

Gościem kolejnej muzycznej odsłony projektu ende neu Galerii Białej jest Piotr Kurek - artysta obecnie mieszkający w Warszawie, lecz pochodzący z Lublina. Z tym miastem są związane jego pierwsze projekty muzyczne sięgające połowy lat 90-tych. Razem z Desperem tworzyli wówczas legendarny już duet Ślepcy. Nagrali wspólnie kilka płyt, na szczególną uwagę z pewnością zasługuje We Are The Newest Battle Models (2006), wydana w berlińskiej wytwórni Cock Rock Disco. W tym czasie obydwaj współtworzyli sound system Redekonstrukcje. Z Lublinem łączy go również współpraca z Ośrodkiem Rozdroża, której efektem jest wydawnictwo Inne pieśni (2009) oraz muzyka, jaką stworzył do spektakli Lubelskiego Teatru Tańca.
Pierwsza solowa płyta Kurka ukazała się w 2009 roku w portugalskiej wytwórni Crónica Electronica. Utwory zgromadzone na albumie są wynikiem interpretacji twórczości angielskiego kompozytora Corneliusa Cardew. Pierwotnie Lectures – jak dowiadujemy się na stronie wytwórni – to miał być projekt bazujący jedynie na materiałach pozostawionych przez kompozytora, jednak ewoluował on i ostatecznie nagrania muzyki i wykładów, które udało się Kurkowi zgromadzić, posłużyły jako baza do improwizacji.
Kolejne wydawnictwo, zatytułowane Heat (2010), rozpoczyna sekwencja dźwięków, jakie poznaliśmy na Lectures. Ale już w tym, pierwszym utworze, artysta spośród różnorodnych odgłosów i brzmień nieśpiesznie wydobywa na pierwszy plan charakterystyczny dźwięk organów Vox, Philips, Rhodes. Kolejne utwory zbudowane są już na hipnotyzujących dźwiękach tych instrumentów. Płyta nie traci improwizowanego charakteru, ale zbudowana jest wokół znacznie bardziej jednorodnego klimatu. Tutaj Kurek już prowadzi słuchacza, zabiera go w podróż. I mimo tego, że podczas słuchania Heat z archiwum naszej pamięci wydostają się krautrockowe rozwiązania z początku lat siedemdziesiątych, to jednak narkotyki jakie zażywamy i światy, które odwiedzamy wraz z artystą, to nie są plenery dobrze znane. Jeżeli siłą Lectures jest odnalezienie zorkiestrowania pozornie nieprzystających do siebie dźwiękowych elementów, to tutaj cała uwaga artysty zdaje się koncentrować na kolażowej egzotyce mijanych krajobrazów.
Ostatnie z dotychczasowych solowych dokonań Kurka ponownie zaskakuje. Edena jest odważnym rozwinięciem tego, do czego Kurek przyzwyczaił nas już na Heat. Oparta na żywszym niż poprzednia płyta rytmie, uwodzi polifonią przenikających się i narastających melodii, połączonych z gdzieniegdzie pojawiającą się wokalizą. „Niekończące” się dronowe wibracje i muzyka, która, co prawda ponownie podąża w rejony psychodelii, jednak budowana jest na znacznie bardziej niepokojących dźwiękach i jeszcze bardziej niezwykłej atmosferze. Jest to płyta spójna, przemyślana i momentami przyprawiająca o zawrót głowy. Skrupulatnie przygotowywane dronowe eksplozje, które wyłaniają się w kilku miejscach są wynikiem wirtuozersko budowanego napięcia pomiędzy muzycznymi planami. Znając wcześniejsze nagrania artysty, znamy również źródła, z których wypływają aktualne rozwiązania. Ten znakomity album jest w stanie powiedzieć nam wiele na temat tego, co Kurek prezentuje w żywo, jednak nie jest w stanie tego zastąpić.
Piotr Pękala
PIOTR KUREK – muzyk, kompozytor, autor projektu Piętnastka i kilku albumów wydanych przez Sangoplasmo, Digitalis, Black Sweat Records, Crónica Electronica. Współpracował m.in. z Sylvią Monnier (jako Suaves Figures), Pawłem Romańczukiem (Małe Instrumenty), Arturasem Bumsteinasem i Hubertem Zemlerem (Betaville, Piętnastka).
Mieszka i pracuje w Warszawie.

piotrkurek.bandcamp.com/album/edena
suavesfigures.bandcamp.com/album/nouveaux-gymnastes

wstęp na koncert jest bezpłatny!

środa, 26 lutego 2014

KAPITAL / STARA RZEKA / X-NAVI:ET


 / / KONCERT











3.03.2014 (poniedziałek) /  GODZ. 19:00 

SALA CZARNA / CENTRUM KULTURY W LUBLINIE 

Kolejny koncert w ramach projektu ende neu GALERII BIAŁEJ to nie tylko wydarzenie muzyczne mające na celu prezentację elektroakustycznej muzyki eksperymentalnej. To również, albo przede wszystkim, próba zwrócenia uwagi odbiorców sztuk wizualnych na Millieu L'Acéphale - otwarte środowisko muzyczne, skupione wokół osoby Kuby Ziołka (STARA RZEKA), artysty odpowiedzialnego za jedno z najciekawszych wydawnictw muzycznych ubiegłego roku pt. Cień chmury nad ukrytym polem (CD, Instant Classic). Na szczególną uwagę zasługuje również fakt, iż Ziołek jest także autorem paradygmatu estetycznego określającego założenia grupy co w przestrzeni aktualnej sztuki, jest zjawiskiem niebywale rzadkim. Manifest muzyków skupionych pod szyldem Millieu L'Acéphale stanowi doktryna określona mianem Brutalizmu Magicznego, wynikająca z inspiracji Heideggerem, Bataille'm, taoizmem, mistyką żydowską oraz myślami i twórczością wielu innych autorów.


Filozofujący muzyk to figura obecnie wręcz niespotykana i z tego powodu zasługująca na specjalne wyróżnienie. (Nie wiem czy nominacja Ziołka do tegorocznej edycji Paszportów Polityki jest wystarczającą nobilitacją, ale na pewno jakąś jest). Radykalny wydźwięk manifestu możemy odczytać, parafrazując tytuł książki Adorna, jako „filozofię nowej muzyki”. Duch intelektualnych poszukiwań artysty przenika do jego rozwiązań muzycznych. Bezkompromisowy charakter transowych i rozbudowanych kompozycji w połączeniu z „brutalnie” poetyckimi tekstami odzwierciedla to, co w manifeście określane jest jako „ruch surowej i aktywnej materii”, zjawiska poprzedzającego powstanie wszelkiej „nadnaturalności”. A zatem „materia” tej (nowej) muzyki
„wdziera się do tego, co uważamy za ustabilizowany, ustrukturyzowany i oczyszczony świat nowoczesny”.
Surowość natury nie jest traktowana przez muzyków jedynie dosłownie. Stara Rzeka, to jednoosobowy projekt muzyczny Ziołka. Pomimo tego, że „jego idea wykluła się w Starej Rzece, w samym sercu Borów Tucholskich” i niesie ze sobą „magię” nagrań terenowych, to jednak nie syci się jedynie niezwykłością odnalezionych szumów. Ważniejszy wydaje się tu być fakt konfrontacji twórczego podmiotu ze światem natury niż ona sama. W manifeście czytamy:
„surowe oznacza wszystko to, co dokonuje gwałtu na wydzielającym oku i kategoryzującym intelekcie. To, co surowe wdziera się gwałtownie spoza ortodoksyjnie rozumianego doświadczenia do sfery intelektu, oplatając ją siecią”.
A więc tęsknota za bezpośredniością doznania, która zawiodła Ziołka w samo serce boru, na krótko syci się urokliwą harmonią krajobrazu. Jego myśli podążają w znacznie odleglejsze rejony. „Bo nie na darmo rzeki płyną / Przez suchą ziemię” - pisze Friedrich Hölderline, w wierszu Ister (1082), którego fragment znalazł się na płycie. „Dzięki czemu? / [Nie może być to nic innego / Jak rodzaj mowy:] jakiś znak, / Prosty i jasny, by poznawać / Słońce i księżyc, 
nierozłączne…”. Uwaga Ziołka podąża właśnie w kierunku makroskali skromnych wydarzeń nad rzeką Wdą. Przyjęcie takiej perspektywy ułatwia artyście-filozofowi zmianę kursu i zwrócenie wzroku do wewnątrz. Ponieważ, jak pisze niemiecki poeta w innym dziele Do Eteru (1797), „nęci nas głębszy ocean / O zgoła nieważkiej fali”.


Takie space-rockowe podróże Ziołek odbywa w duchu wspomnianego Georgesa Bataille’a. „Przez doświadczenie wewnętrzne – pisze francuski filozof – rozumiem to, co zwykle nazywamy doświadczeniem mistycznym: stany ekstazy, uniesienia lub przynajmniej emocji poddanej namysłowi. (…) Chciałbym, aby doświadczenie wiodło tam, dokąd prowadzi, nie zaś prowadziło do jakiegoś z góry wyznaczonego celu. I mówię od razu, że nie prowadzi ono do żadnej przystani” [G. Bataille, Doświadczenie wewnętrzne, Warszawa 1998, s. 53]. A zatem pewnego rodzaju interioryzacja natury („<<Mojość>> – pisze Bataille – nie jest podmiotem izolującym się od świata natury lecz miejscem komunikacji, stopienia się przedmiotu z podmiotem” [G. Bataille, Doświadczenie wewnętrzne..., s. 62], paradoksalnie ułatwiła artyście przekroczenie granic również muzycznych konwencji. W rezultacie, tak stopiony podmiot z przedmiotem, czyli Ziołek-Rzeka, przeobraża się w elektroakustyczny band i z gwałtownością wodospadu kruszy ciasne horyzonty muzycznych oczekiwań przeciętnego słuchacza. Bowiem

„to, co surowe wdziera się w świat zastygłych form”.

Dlatego też surowość sztuki Ziołka i jego kolegów spod szyldu Millieu L'Acéphale, mimo tego, że nagrana w lesie, oddziałuje zaskakująco świeżo i witalnie w kontekście współczesnej, rzec by można, miejskiej muzyki. Taki „art-brutowy” charakter niosą ze sobą również nagrania Iwańskiego. Na ostatniej jego płycie zatytułowanej Dead City Voice (2013), za bazę do której posłużyły dźwięki miasta. Wszystko to jednak zostało przetworzone i zorkiestrowane w utwory o dark-ambientowym kolorycie. Na odgłosach dobiegających z wymarłej metropolii nie zamyka się repertuar X-NAVI:ET. Wcześniejsze jego poszukiwania (podobnie jak „ekstazy” Ziołka) sięgnęły Kosmosu, gdyż na płycie Soundtracks For The Dying Moments (2012) zostały wykorzystane sygnały z przestrzeni kosmicznej zarejestrowane za pomocą specjalnych urządzeń.

Osobliwy charakter STAREJ RZEKI i pozaziemski nastrój X-NAVI:ET zostaje zaskakująco zestrojony na wydanej właśnie płycie KAPITAL zatytułowanej No New Age (2014). Fenomen tego materiału, (czy lepiej: surowość tej materii) polega również na odświeżeniu psychodelicznego idiomu krautrockowej awangardy.

Piotr Pękala

***

KAPITAL to duet Iwańskiego (X-NAVI:ET) i Ziołka (STARA RZEKA). Jest to, cytując tekst ze strony, spotkanie dwóch artystów, na co dzień poruszających się w odmiennych stylistykach. Zderzenie dwóch muzycznych światów: psychoaktywnej elektroakustyki budowanej na brzmieniu instrumentów elektronicznych i dźwięków znalezionych oraz ekstremalnej psychodelii opartej na dźwiękach przetworzonej gitary. Ziołek i Iwański pierwszy raz ze sobą współpracowali w ramach bydgosko-toruńsko-poznańskiej grupy Innercity Ensemble, istniejącej od 2011 r. W sierpniu 2013 r. roku nagrali w Borach Tucholskich materiał na pierwszy album KAPITAL, wydany przez wydawnictwo Bocian Records oraz Sangoplasmo Records na kasecie magnetofonowej. Premiera płytowa KAPITAL No New Age zbiega się z rozbitą na kilka etapów trasą koncertową w dziesięciu miastach Polski.

Kuba Ziołek (STARA RZEKA) – muzyk znany z takich grup jak Alameda Trio, Hokei, T’ien Lai, Ed Wood. Występuje solo jako Stara Rzeka, w którym wykorzystuje przetworzone dźwięki gitary elektrycznej w duchu muzyki noise, ambient i psychodelicznej. Debiutancki album STAREJ RZEKI pt. Cień chmury nad ukrytym polem wydany wiosną 2013 r. w wersji kompaktowej (Instant Classic) i na kasecie (Few Quiet People), spotkał się z entuzjastycznym przyjęciem ze strony słuchaczy i mediów. W 2013 roku Ziołek został nominowany do prestiżowej nagrody Paszporty Polityki, za swoją działalność na polu muzyki alternatywnej.
Rafał Iwański (X-NAVI:ET) – współzałożyciel i muzyk grupy HATI, łączącej eksploracje na polu muzyki rytualno-medytacyjnej i improwizowanej. Jest członkiem grup Voices of the Cosmos, PRSZR i projektu audiowizualnego Aqualuna. Solowo występuje jako X-Navi:Et. W październiku 2013 ukazała się jego druga płyta winylowa Dead City Voice (Eter Records / Zoharum), album został opublikowany także na kasecie (Instant Classic). W maju 2014 nakładem tego samego wydawnictwa ukaże się płyta CD Dead City Voice: Remix Project. R. Iwański jest też m.in. kuratorem CoCArt Music Festival w Toruniu.
xnaviet.bandcamp.com

Wstęp free! 

czwartek, 30 stycznia 2014

anna zaradny // koncert / wideo



7.02.2014 /  GODZ. 19:00 / GALERIA BIAŁA  

SALA CZARNA / CENTRUM KULTURY W LUBLINIE

Anna Zaradny photo Szymon Roginski



























Wraz z nowym rokiem Galeria Biała rusza z „nową” odsłoną cyklu spotkań pod szyldem ende neu. Nowe przestrzenie równają się nowym możliwościom. Zmianie jednak nie ulega dotychczasowa formuła spotkań, jak i charakter prezentowanej sztuki – kontynuujemy projekt ende neu, pomyślany jako prezentacja sztuki artystów szczególnych. Postaci ciekawych, które śmiało łamią granice konwencji estetycznych, co powoduje, że ich twórczość sytuuje się gdzieś na granicy sztuki wizualnej. 

Pierwsze półrocze nowego roku zdominowane będzie przez artystów związanych z sceną muzyki eksperymentalnej. Jako pierwszą zaprezentujemy Annę Zaradny, artystkę wizualną, która już od ponad dekady funkcjonuje na owej scenie (z ostatnich wydarzeń wystarczy przypomnieć jej ubiegłoroczne występy na obydwu odsłonach festiwalu UNSOUND - Kraków/Londyn). Prace o charakterze wizualnym Zaradny tworzy głównie w formie instalacji, obiektu, fotografii i video. Artystka posługuje się w nich środkami abstrakcji, mikro obiektami dźwiękowymi i architektonicznymi, światłem i przestrzenią. Prace te cechuje wieloznaczność koncepcji i relacji pomiędzy ideami, a medium formy.

W czysto dźwiękowym kontekście Zaradny jest instrumentalistką i kompozytorką. Poszukiwania estetyczne artystki koncentrują się głównie wokół pracy z technikami rozszerzonymi saksofonu, sonorystycznych właściwości instrumentu, a także zagadnieniami grupowej improwizacji i kompozycji na żywo. W swojej twórczości wykorzystuje także komputer, który jest jej drugim instrumentem i narzędziem kompozytorskim. Szerokie możliwości technik i instrumentarium artystki sprawiają, że estetyka w której tworzy rozciąga się od czysto akustycznej muzyki improwizowanej, o minimalistycznym współczesnym zabarwieniu, do złożonej strukturalnie i kompozycyjnie całkowicie elektronicznej formy.

Piotr Pękala

W piątkowy wieczór odbędzie się solowy koncert artystki oraz projekcja filmu wideo zatytułowanego Octopus. Po koncercie zapraszamy na rozmowę z artystką. 

Wydarzenie odbędzie się na Sali Czarnej / Centrum Kultury w Lublinie. 

Wejście na koncert jest bezpłatne - wejściówki do odebrania w kasie Centrum Kultury w Lublinie. LICZBA MIEJSC OGRANICZONA!

Octopus (2012) jest krótką formą filmową powstałą do utworu muzycznego, która podejmuje dialog z muzyką eksperymentalną w oparciu o konwencję teledysku. To charakterystyczne dla muzyki popularnej medium, również w tym przypadku, zakreśla wspólny obszar dla przestrzeni ruchomego obrazu i dźwięku. Jednak Zaradny swobodnie gra z konwencjonalną formą wideoklipu i bawiąc się nią, zmienia funkcję tego medium i poszerza pole jego oddziaływania. Dźwiękowe oblicze utworu muzycznego odnajduje swój wizualny ekwiwalent - jest z nim bezpośrednio synchronizowany na poziomie repetycji, a nawet samej barwy dźwięku. Struktura obrazu bezpośrednio wynika z abstrakcyjnej kompozycji muzycznej a narracja i dynamika ścieżki dźwiękowej stanowi punkt odniesienia dla scenariusza. Podobnie jak to ma miejsce w tradycyjnym teledysku, tak i tutaj pierwszoplanową rolę odgrywa wizerunek autorki. Jednak w Octopus obecność artystki nie ogranicza się jedynie do estetycznego aspektu obrazu, a wręcz organizuje cały świat przedstawieniowy filmu. Kobiece ciało przeistacza się w pejzaż, który ostatecznie przybiera kształt konstelacji - wpisanie wizerunku artystki w taką makroskalę kosmosu zaskakująco zestraja się z abstrakcyjnym wymiarem wybrzmiewającej muzyki. 

muzyka: Anna Zaradny (utwór pochodzi ze splitu Anna Zaradny/ Burkhard Stangl EP, Bocian Records),
reżyseria: Anna Zaradny, Michał Kopaniszyn,
współpraca reżyserska: Łukasz Pycior,
zdjęcia, animacje: Michał Kopaniszyn,
kostiumy, charakteryzacja: Łukasz Pycior
obsada: Anna Zaradny


Anna Zaradny artystka dźwiękowa i wizualna, kompozytorka, instrumentalistka, kuratorka. Twórczość Anny Zaradny realizuje się w sztuce dźwiękowej i wizualnej. Jako kompozytorka i instrumentalistka porusza się w szerokim spektrum od akustycznej muzyki improwizowanej, o minimalistycznym współczesnym idiomie, do złożonej strukturalnie i kompozycyjnie całkowicie elektronicznej, eksperymentalnej formy. 

Jest również autorką muzyki do spektakli teatralnych i projektów multimedialnych. Współtwórczyni i kuratorka wydawnictwa i projektu Musica Genera Festival.

Artystka realizuje projekty na całym świecie, ostatnie ważniejsze prezentacje to min. wystawy w: Muzeum Sztuki Nowoczesnej Warszawa, Galeria Starter Warszawa, Zachęta Narodowa Galeria Sztuki Warszawa, Shedhalle -Zürich SiILBERKUPPE – Berlin, Kunst Werke, Berlin, oraz koncerty w ramach festiwali Unsound Festiwal, New York, Exploratory Music From Poland Super-Deluxe Tokyo, Japan, What is music? Sydney, Melbourne, All Ears 2010 w Oslo.

Anna Zaradny wydała szereg płyt i nagrań, solo z innymi artystami. Współpracuje/ła min. z: Robert Piotrowicz, Burkhard Stangl, Tony Buck, John Butcher, Zbigniew Karkowski, Cor Fuhler, John Hegre, Kasper Toeplitz. Uczestniczka wielu międzynarodowych festiwali.
Mieszka i pracuje w Warszawie.





wtorek, 30 lipca 2013

WIADRO albo człowiek wydrążony - o wystawie moniki zawadzki w praskiej galerii SVIT


Człowiek na wystawie Moniki Zawadzki pod tytułem Wiadro jest postacią wydrążoną. Jest korpusem, który im bardziej pustoszeje wewnątrz, tym twardszym obrasta pancerzem. Ten proces najbardziej widoczny jest w pracy Towel, sheet. No 3 (2013), gdzie bezpośrednim bodźcem do powstania tej realizacji był groteskowy model spodenek do jazdy na rolkach, mający za zadanie osłaniać narażone na upadek części ciała. Bezsprzeczna funkcjonalność takiego odzienia ginie jednak pod przesadną masywnością elementów doczepionych do obcisłej garderoby. Podobną warstwę możemy odnaleźć w kamizelkach, które są częścią umundurowania są służb porządkowych. Na płaskiej rzeźbie autorstwa Zawadzki coś, co pierwotnie miało chronić ciało przed urazem przeobraziło się w geometryczną strukturę wizualną, swoim ułożeniem przypominającą szkielet utworzony z „nieludzko” foremnych kości - stało się symboliczną formą odsyłającą do tego co jest wewnątrz. Dlatego masywna konstrukcja, pozbawiona swojej użytkowej funkcji, staje się narracją na temat estetyki zbroi, która jest odpowiedzią na współczesny, bliżej nieokreślony nastrój zagrożenia. A więc ludzki podmiot, którego wirtualny obraz możemy z powodzeniem stworzyć bazując na podrzuconych przez artystkę fragmentach, jest osobowością defensywną. Samym pancerzem pełnowymiarowej osoby.

Ten model człowieka nowego typu, na wystawie Moniki Zawadzki otrzymujemy we fragmentach, jednakże bez dołączonej instrukcji, mówiącej o tym jak mamy złożyć w jedno wszystkie wrzucone do tego wiadra elementy. Górną jego część odnajdujemy pod rzeźbą Czarny chleb (2013), w postaci czarnego t-shirtu. Złożony w przykładną kostkę leży tam, niczym na półce sklepowej. Taki konsument odżywia się wyłącznie smolistym chlebem omijając kłopotliwy przewód pokarmowy. Kromka, leżąca obok nadkrojonego bochenka, po prostu wpada (jak kamień) do pustego (jak wiadro) fantomu. Bochenek, razem z resztą prac, znajduje się w „pustej”, ascetycznie białej przestrzeni galerii. Czarna jest również rzeźba pod zagadkowym tytułem Damp (Fog) (2013) przedstawiająca fragment kciuka z naderwanym paznokciem. Kształt i rozmiar palca koresponduje z Czarnym chlebem. Bolesny epizod, który może przytrafić się podczas krojenia pieczywa lub innej pracy nożem, tutaj ukazany jest w przeskalowanej formie. Odcięty kciuk został zwieńczony sierpowatym paznokciem, który niczym kosa patronuje całej wystawie. Czy to śmierć ma w herbie ta pozbawiona słońca kraina?

Wiadro to podręczne narzędzie człowieka mieszkającego na wsi. Hodowlane zwierzęta piją z niego wodę, a niejako w zamian napełniają go mlekiem. A więc jego okrąg jest ogniwem łączącym te dwa gatunki, które na wystawie jednak nie tworzą łańcucha pokarmowego. Są one elementami równorzędnie współtworzącymi „naszkicowany” przez Zawadzki, pogrążony w okrutnej mgle, czarno-biały krajobraz. Tę przedziwną symbiozę sugeruje nam również Wiadro (2013), grafika widniejąca na plakacie wystawy. Człowiek i krowa zostali ustawieni tutaj w rzędzie. Te spłaszczone, dwuwymiarowe postaci cierpią na ten samą przypadłość – mają podobnie przerośnięte głowy. Zbyt duża część ciała jest zatem skutkiem wspólnej choroby trawiącej tę „gromadę”. Problem z głową mają również postaci z grafiki In the forest (2013). Rząd ludzkich figur został tutaj odwrócony do góry nogami i brutalnie wkopany w ziemię. W wyniku tego zabiegu, ich wizerunki tworzą coś na kształt lasu. Teraz to nogi, a nie głowy tego towarzystwa, „bezmyślnie” pną się ku górze. Tym sposobem zachowują się jak rybie szkielety na obrazie Maxa Ernsta Fishbone forest (1927) - rosną w kierunku obręczy wydrążonego księżyca.

Człowiek uprawiający ziemię w świecie Zawadzki nie jest EKO. Tak naprawdę jest szkieletem dopiero co z tej ziemi wykopanym. Jego czarne schematyczne ciało zamienia się w narzędzie, które redukuje jego osobowość do zleconego mu zadania. Wykonuje je z założonym na głowę wiadrem. Kiedy indziej jest po prostu krzesłem (Company, 2013). Na grafice Digging (2013) jest głupi jak ziemniak - bezmyślnie rezygnuje z głowy składając ją ziemi w ofierze. Z ofiarą kojarzy się też sam chleb. Podczas czarnego rytuału dzielenia na części, ulega transsubstancjacji - przeistacza się w ciało, przypomnijmy: ciało nowego typu. Natrafiamy na nie pod czarnym ręcznikiem-całunem w pracy Towel, sheet. No 2 (2013). W tej „trumnie” płaskie ciało pocięte na fragmenty spoczywa tam z krową, pokrojoną w ten sam sposób. Tak jakby zostało poćwiartowane razem, tym samym cięciem, wykonanym za jednym zamachem. Może to wszystko jest mroczną instrukcją jak zacząć wszystko od nowa? Przepis na obudzenie ludzkiego gatunku - jego ponowne narodziny? Czyżby głowa potraktowana jak ziemniak wrzucony do wiadra, to jedyne wyjście na to, aby wykiełkowała w niej choćby jedna myśl?

Pewnego rodzaju odpowiedzią na szereg tak postawionych pytań jest jedna z przedstawiony na wystawie prac. Dostarcza nam ona instrukcji: jak wyjść z sytuacji tego dyskretnego pesymizmu. Dominujący nad resztą prac, niczym czarny ołtarz, mural Minuet with Cows I (2006) to płaska kompozycja, oparta na zasadzie lustrzanego odbicia, swoją strukturą nieco przypomina ludową wycinankę. Jest to próba wskrzeszenia ludzi i zwierząt, połączenia ich we wspólnym tańcu - tytułowym menuecie. Wcześniej jednak tancerze, podobnie jak wszystko wokół na tej wystawie, muszą ulec podziałowi. Człowiek ulega rozszczepieniu wzdłuż pionowej linii podziału, natomiast krowa została rozłożona aż na cztery płaskie wizerunki ukazane profilem. Wszystkiemu jednak przewodzi ludzka „para”. Przedstawiona jak zwykle schematycznie, zamiast trzymać się za ręce, dzielą ze sobą jedną wspólną kończynę. Stopione ramiona oddzielone zostały od reszty ciała obłą linią. Podobnie krowy, one również zostały podzielone na części kombinacją podobnych linii. W przypadku krów wydzielone pola mogą odnosić się do łat występujących na ciele tych zwierząt. Jednakże obserwując całość przedstawienia domyślamy się, że białe linie ukazują tor figur tanecznych wykonywanych przez przedstawionych na grafice „pary”.

Menuet, ludowa zabawa, która z czasem stała się obowiązująca na francuskim dworze, tutaj wykonywana z krowami, posiada oczywiście pewien walor szyderstwa z salonowej zabawy. Niemniej jednak, ten taniec dał artystce możliwość stworzenia niejako kompletnego obrazu kultury - gdzie wieś i dwór uczestniczą we wspólnej beztroskiej zabawie, wzajemnie się sobie kłaniając. Taniec stoi w kontrze do ścinania, zarówno ludzkich jak i zwierzęcych, głów. Na tym biegunie sytuuje się również Zawadzki. Za pomocą czarnej magii „wypełnia” człowieka nowego typu nową „treścią”. Tak jakby chciała wystawą Wiadro odczytać pierwotne znaczenie słowa „kultura”, które, przypomnijmy, pochodzi od łacińskiego colere (uprawiać, dbać, pielęgnować…). Tak jakby jeszcze nie wszystko zostało stracone.

*Towel, sheet. No 3, Company, Digging oraz In the forest- prace z serii Wiadro nie zostały włączone do wystawy.

pełna dokumentacja wystawy została zamieszczona na stronie magazynu SZUM

Piotr Pękala